True detective

Pierwszy sezon serialu wychwalano za scenariusz, aktorstwo czy zdjęcia. Twórcom udało się wykreować dzieło nietypowe, ciekawie połączyli konwencję dramatu psychologicznego z kryminałem.

Oniryczny Roy Orbison u Lyncha

David Lynch powiedział kiedyś: „Muzyka lat 50. niosła szczęście, na pewno, ale Elvis śpiewał też „Heartbreak Hotel”. Jest ten słodki smutek i ta cała sprawa ze snem, którą można różnie odbierać. ” W „Blue Velvet” jest taka jedna scena. Tylko, że śpiewa tam Roy Orbison.

Hello darkness, my old friend…

W filmie udało się osiągnąć niezwykły balans między muzyką i tekstem, a obrazem. Podobno reżyser był zafascynowany utworami zespołu i słuchał ich bez przerwy w trakcie pracy nad filmem.

The Kinks w Rushmore Wesa Andersona

Drugi film Wesa Andersona – Rushmore. Początkowo reżyser chciał wykorzystać w ścieżce dźwiękowej wyłącznie utwory zespołu The Kinks. Ostatecznie pojawia się tylko „Nothin’ in the world can stop me worryin’ ’bout that girl” w scenie z Billem Murray’em.

Klasyk Reddinga w wykonaniu Tiny Turner

Mało kto wie, że jedna z najbardziej ikonicznych gwiazd muzyki rockowej i soulowej wystąpiła na festiwalu Altamont w 1969 roku, którego główną atrakcją był koncert Stones’ów. Możemy wrócić do tamtych lat w filmie braci Mayslesów, „Gimmie Shelter”.