„Solaris” Tarkowskiego – jaka jest muzyka Ziemi?

Jest to pierwszy film Tarkowskiego, podczas którego rozpoczął współpracę z kompozytorem Eduardem Artiemjewem. Początkowo reżyser chciał by film w ogóle był pozbawiony jakiejkolwiek muzyki, a przestrzeń dźwiękową wypełniały jedynie dźwięki ambientowe. Warstwa audialna w Solaris stanowi przede wszystkim tło, monotonne i statyczne. Jedynie w wybranych scenach wychodzi na bliższy plan.

WIELKA IMPREZA SORRENTINO

Do Młodego papieża podobno ścieżkę dźwiękową wybierał na podstawie playlisty ze Spotfiy. Nie wiem czy Paulo Sorrentino zastosował tę metodę przy Wielkim Pięknie, nie mniej jednak, zarówno film i muzyka z dzieła są warte uwagi.

Oniryczny Roy Orbison u Lyncha

David Lynch powiedział kiedyś: „Muzyka lat 50. niosła szczęście, na pewno, ale Elvis śpiewał też „Heartbreak Hotel”. Jest ten słodki smutek i ta cała sprawa ze snem, którą można różnie odbierać. ” W „Blue Velvet” jest taka jedna scena. Tylko, że śpiewa tam Roy Orbison.

Hello darkness, my old friend…

W filmie udało się osiągnąć niezwykły balans między muzyką i tekstem, a obrazem. Podobno reżyser był zafascynowany utworami zespołu i słuchał ich bez przerwy w trakcie pracy nad filmem.

The Kinks w Rushmore Wesa Andersona

Drugi film Wesa Andersona – Rushmore. Początkowo reżyser chciał wykorzystać w ścieżce dźwiękowej wyłącznie utwory zespołu The Kinks. Ostatecznie pojawia się tylko „Nothin’ in the world can stop me worryin’ ’bout that girl” w scenie z Billem Murray’em.