Klasyk Reddinga w wykonaniu Tiny Turner

Tym razem chciałbym zwrócić uwagę na dość niepopularne wykonanie Tiny Turner. Mało kto wie, że jedna z najbardziej ikonicznych gwiazd muzyki rockowej i soulowej wystąpiła na festiwalu Altamont w 1969 roku, którego główną atrakcją był koncert Stones’ów. Możemy wrócić do tamtych lat w filmie braci Mayslesów, „Gimmie Shelter”. 

Sama diwa wypowiada się na temat tego performance’u w następujący sposób:

„..wykorzystałam swoją kobiecość. Ike (mąż, członek zespołu) zaczął wytwarzać te dźwięki w tle i zrobiło się bardzo pornograficznie. Było to zawstydzające. Ale ludzie byli zachwyceni.”

Cóż to był za występ! Niesamowicie zmysłowy i sensualny. Artystka kładzie nacisk na bardziej cielesny wymiar miłości. Jej interpretacja jest bardzo oryginalna, a nawet można by powiedzieć obsceniczna. Tina Turner stanowi tu obiekt pożądania, voyeurystyczny nie tylko dla tłumu na koncercie. W filmie jest podglądana i komentowana (w bardzo seksistowski sposób) przez mężczyznę – wokalistę The Rolling Stones. Mick Jagger ogląda projekcję i wokalistka, a właściwie bardziej jej ciało, zostaje tu uprzedmiotowione. 

Warto też wspomnieć o głównym wątku tego rock-dokumentu, tragicznym wydarzeniu, do którego doszło na festiwalu – jeden z ochroniarzy The Rolling Stones dwukrotnie ugodził nożem uczestnika koncertu. Zaczęły się zamieszki. Zespół uciekł helikopterem. Wszystko zostało uwiecznione kamerą. 

Mówi się, iż zupełnie nieoczekiwanie, był to koncert kończący epokę dzieci kwiatów.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *