Requiem w kinie #2 Teoremat

Teoremat reż. Pier Paolo Pasolini 

W filmie Pasoliniego jest bardzo duży kontrast między modernistyczną, awangardową wręcz muzyką Morriconego, a klasyczną mszą żałobną Mozarta. Reżyser sakralną formę nadaje głównemu bohaterowi – przybyszowi, który ni stąd ni z owąd pojawia się w rodzinie i próbuje (co mu się świetnie udaje) uwieść wszystkich domowników.

Pasolini mówił o tej postaci tak:

„Nawet dla mnie ten film jest zagadką. Jego bohater może być Jezusem, ale może być też diabłem. Zawsze chciałem sięgać po przypadki graniczne, pokazywać sytuacje krańcowe”.

I zdecydowanie można powiedzieć, że gość zyskuje wymiar metafizyczny, „zakazanego owocu” w rodzinie, którego wszyscy pragną.

Ale o co chodzi z Mozartem i po co tutaj Requiem?

Dla domowników ta obca postać staje się im bardzo bliska, ale też tak jak nagle się pojawia, tak samo nagle znika. Requiem Mozarta jako msza żałobna może zwiastować nadejście tej sytuacji i pustkę, która ich czeka. Odejście bohatera powoduje żałobę dla rodziny.

W swoim dziele reżyser nawiązuje także do rosyjskiej literatury – „Śmierci Iwana Ilijcza” Tołstoja. Możemy usłyszeć fragmenty czytania opowiadania, też „obcy” wydaje się być dziwną interpretacją Gierasima, służącego Iljicza. Sama śmierć Iljicza osobiście kojarzy mi się z powolnym procesem umierania autora Requiem – Wolfganga Amadeusza Mozarta. 

Dzieło kompozytora można też odczytać jako ostrzeżenie dla rodziny, która tak łatwo daje się omamić młodemu mężczyźnie. Dzieło klasyczne świetnie oddaje mistyczność „gościa” i stanowi silny kontrast dla rodziny oraz całej fascynacji, erotyki im towarzyszącej.

W moim odczuciu też msza Mozarta pięknie komponuje się tutaj z otoczeniem, pustym mieszkaniem. Pogłębia nadchodzącą rozpacz i niemoc bohaterów. Jest to bardzo poetycki dzieło i zdecydowanie polecam całość. 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *