Zimna Wojna – Rock Around The Clock

Jedną z najbardziej zapadających w pamięć scen z Zimnej wojny (film wciąż dostępny na Netflixie), jest moment zatracenia się Zuly w rock’n’rollu.

Ma to miejsce, gdy wraz z Wiktorem przebywają na emigracji w Paryżu, a czas spędzają w jednym z klubów „L’Eclipse”. Nazwa na myśl przywodzi Zaćmienie Antonioniego, które na wielu płaszczyznach rezonuje z opowieścią Pawlikowskiego.

Bohaterka grana przez J. Kulig jest wyraźnie znudzona atmosferą i raczej nie odpowiada jej smętne The Blue moon Elly Fitzgerald. Emigracja dla obojga z nich nie jest tak kolorowym etapem życia jak się wydawało, dodatkowo partner w tej scenie nie zwraca na nią uwagi. Zula jest nie tylko znużona, ale też przygnębiona całym wyjazdem.

Rzeczywistość odwraca się gdy słyszymy pierwsze akordy Rock around the clock Billa Haley’a. Utwór dosłownie porywa ją do tańca i to w taki sposób, który bardziej kojarzy się nam z sytuacją, gdy słyszymy swój ulubiony utwór na imprezie i koniecznie musimy zatańczyć. W niesamowity sposób operuje tutaj kamera, która dołącza do tego aktu „uwalniającego”.

Utwór Rock around the clock stanowi przede wszystkim soundtrack do filmu o tym samym tytule.

Warto zaznaczyć, że rock’n’roll jako gatunek był aluzją do aktu seksualnego. Zula daje się ponieść muzyce, zmienia partnerów, wyzwala w sobie emocje do uwodzenia innych. Prawdopodobnie próbuje wzbudzić zazdrość Wiktora, zdobyć jego uwagę. Wszystko po to, by zauważył, zareagował. Za chwilę przecież wyjawi mu, że przespała się z Michelem, tylko po to by uzyskać na to wyraźną reakcję.

kadr z filmu

Tak się składa, że piszę licencjat na temat muzyki w Idzie i Zimnej wojnie, więc posty dotyczące tych filmów będą pojawiać się trochę częściej

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *